Lista wyzwań i oczekiwań jest dość długa. Ale jest też świadomość, że nowy rząd pracuje w określonych uwarunkowaniach. W dodatku od wyborów do rozpoczęcia pracy przez nowy rząd minęły jednak dwa miesiące, de facto nieco puste, bez faktycznej władzy. Siłą rzeczy ukształtowanie się nowego rządu wypadło w okresie przedświąteczno- noworocznym, który wiemy jak w Polsce jest traktowany. Widać, że skończył się on właściwie dopiero pod koniec pierwszej połowy stycznia. Lista zagadnień do rozwiązania jest długa, ważna jest też ich hierarchia. Zdajemy zresztą sobie sprawę, że rząd musi się zajmować nie tylko samorządami. Samorządy to bardzo ważny element państwa, ale jednak jeden z kilku. Musi więc być też pewnego rodzaju cierpliwość po stronie samorządowców. I my ją wykazujemy. Trzeba wskazać systemowe problemy i proceduralny sposób ich rozwikłania. Temu służą np. organizacje, zrzeszenia i w przypadku Szczecina oraz innych dużych miast jest to Unia Metropolii Polskich. Tam wspólnie z innymi miastami ustalono, że będziemy prowadzić ten dialog przez przyjęte demokratyczne formuły. Dajemy rządowi czas, aby się zajął swoimi, podstawowymi sprawami. Bo przecież choćby pracuje on na budżecie przygotowanym przez poprzedników. Dlatego też jego pole manewru w takiej sytuacji jest ograniczone. Pewnie pierwsze efekty tych działań będą widoczne w pierwszym półroczu tego roku. Ale tak naprawdę będzie je można obserwować od początku 2025 roku. Na to także wskazuje np. budżet Szczecina na rok 2024, który już co ciekawe został nazwany w komunikacji medialnej „budżetem przejściowym”. Natomiast wracając do listy wyzwań i oczekiwań, to tak naprawdę podstawą choć nie jedyną, o czym wszyscy wiemy są pieniądze. Samorządy wyraźnie położyły na to akcent. Chodzi przede wszystkim o wydatki majątkowe. To, co ułatwi nam wszystkim działanie jest Unia Europejska i KPO. Tam są wielkie pieniądze, które czekają. Zresztą nie tylko inwestycyjne, ale również na tzw. „miękkie” aktywności. Wystarczy tylko te środki odblokować. Nie traćmy więcej czasu i korzystajmy z tych pieniędzy. Bez tego nic nie ruszy inwestycyjnie a już z pewnością nie na skalę znaną nam do tej pory. Kolejnym elementem jest kwestia, która się nie powiodła, czyli tzw. Polski Ład – zmiany, które spowodowały kryzys. Trzeba sobie więc także jakoś z bieżącymi finansami publicznymi poradzić, by zaspokajać potrzeby dnia powszechnego, świadczyć usługi publiczne. Ale tu już trzeba zmian ustawodawczych, związanych ze struktura dochodów bieżących, ich podziałem. No a na pewno zaś należy się powstrzymać od działań pogarszających sytuację. Bo czasami już lepiej nic nie zrobić w ramach tzw. reform niż zrobić coś źle. Do tej pory dodawano zadań do wykonania a zmniejszano możliwości dochodowe samorządów czyli właśnie finansowania tych zadań. Liczymy też na ideowe podejście nowego rządu i parlamentu do podziału środków finansowych. Dobrym wzorcem jest UE. która przyjęła w dużej mierze metodę dystrybucji środków regionami, czyli regionom bogatszym dystrybuuje mniej, biedniejszym więcej. Nie ocenia ich przez pryzmat narodowy i absolutnie nie polityczny, ale przez kondycję finansową. Ważne jest utrzymanie zasady, że „samorządzimy” się w samorządach. Bo przecież samorządy to nic innego jak mieszkańcy danego w naszym przypadku miasta. Zatem chodzi o tak naprawdę ponowne przestrzeganie ustawy zasadniczej – konstytucji. Takie to wydawać by się mogło proste, a tak w ostatnich latach zostało zakłócone. Do tego dochodzą także kwestie, że tak się wyrażę mniejszej zmienności prawa, przepisów. Administracje samorządowe, podobnie jak przedsiębiorcy często nie mają szansy dostosowania się do przepisów dopiero co wprowadzonych, podczas gdy już są one zmieniane na nowo, często z sprzeczności wewnętrznymi czy z lukami do nadinterpretacji – fundując nam wszystkim swoisty bałagan prawny. Na koniec odwołam się do doskonale znanego powiedzenia – zgoda buduje, niezgoda rujnuje – choć źródłowy oryginał rzymski jest mi bliższy „zgodą rosną małe sprawy, niezgodą choćby największe upadają” – szczerze więc liczymy na partnerskie relacje rząd samorząd i wspólne rozstrzyganie jakże niełatwych tematów we wzajemnym zrozumieniu i szacunku, dyskutowanie na racje – siłę argumentu a nie argument siły.